Jestem złem wcielonym. Taka prawda i nie zmieni tego żadna zaleta, którą posiadam, a trochę chyba ich mam. Spotykam się czasem z żalem ludzi, którzy nie spodziewali się czegoś tak POTWORNEGO z mojej strony. Cóż.

1. Jestem za karą śmierci. Baaaa, własnoręcznie zarżnęłabym gwałcicieli, morderców i pedofilskie pomioty,. bez mrugnięcia okiem. Że niby to nie po Bożemu? Cóż! Wręcz uważam, że najpierw powinno się nad takim padalcem znęcać i torturować, a nie trzymać w ciepłym więzieniu, żywiąc i dając opiekę zdrowotną. Zabijać nie wolno? Że niby Bóg ich osądzi? W porządku, może zostać ukarany po raz drugi, przez Boga, to nawet sprawiedliwe.

2. Jestem rasistką. Może nie jakąś skrajną, żeby biegać między blokami i atakować ludzi różnych nacji, ale entuzjazmem też nie pałam. Kiedyś byłam super tolerancyjna, jednak lata spędzone za granicą zmieniły moje zdanie. Nie, nie uważam, że każdy obcokrajowiec to zło, jednak osobiście wolę żeby za dużo się tego nie pałętało w moim kraju. W Anglii, niektóre dzielnice są tak wypchane obcokrajowcami, że Anglika nie spotkasz na ulicy. Bóg mówi „Kochaj bliźniego swego”, niestety ja w ogóle bywam antyspołeczna, są ludzie, których uwielbiam oraz tacy, których mogę nigdy więcej nie oglądać na swoje piękne oczy. I coś mi mówi, że część ludzi odbiera mnie podobnie.

3. Bóg mi mówi, żeby nie pożądać rzeczy innych ludzi, no ale kurde, weź i nie pożądaj. Kiedy koleżanka ma fantastyczną kieckę, na fenomenalnym ciele (kiedy ja popierdzielam w legginsach na tłustych i krótkich nóżkach). Zazdroszczę! Pożądam! Uważajcie ładne dziewczyny z dobrym gustem, zła Agrafka jest już na Waszym tropie. Gorzej jeszcze jest z pożądaniem żony bliźniego swego/tudzież męża. Moja niewinność umarła raz na zawsze, kiedy Mel Gibson (ówcześnie żonaty) w filmie „Zabójcza broń” pokazał goły tyłek. Kurde, co to była za dupcia, idealna! Już nie będę pisać, co z takim męskim, jędrnym tyłeczkiem można robić, bo jeszcze natchnę Was na grzeszne myśli. A jeżeli ŻYJECIE W GRZECHU (O ZGROZO!) to miałabym na sumieniu kolejne obciążenie. 

4. Jestem jednym, wielkim złem. Smarkam tak głośno, że okoliczne koty spierdzielają z wrzaskiem, w przerażeniu jakiego nie zaznały wcześniej. Wrzucam ogryzki po jabłkach do zlewu. Zasmarkane chusteczki kolekcjonuję przy łóżku całą noc, aby rano wywalić cały stos. Nie myję kubka, tylko w tym samy cały dzień popijam kawę i dopiero kolejnego dnia decyduję się na czyste naczynie. Puszczam piardy. Pocę się. Miewam pryszcze. I czasem za późno chwytam depilator, kiedy już wyglądam podobnie do własnego chłopa. Jak dorwę pizzę z ulubionej pizzerii, to jem do obucha albo i jeszcze więcej, później leżę, głaszczę się po wielkim brzuchu i bekam. Aaaa i po tyłku się drapię, własną, pazurzastą łapą. Płaczę na filmach. Przeklinam jak pogięta, myślę że nie jeden szewc mógłby się zawstydzić. No dobra, mam też jakąś zaletę, bluzgam jak nie ma w okolicy dzieci. Jak się wkurzę to drę  ryja, chciałabym napisać, że wtedy pokrzykuję, ale byłoby to kłamstwo. No tak, KŁAMIĘ. Ogólnie jestem jednym, wielkim grzesznikiem i osobą silnie obrzydliwą.

Dlaczego to piszę? Żeby nie słuchać później jak to się ludzie na mnie zawodzą, bo myśleli że jestem taka, siaka czy owaka. Otóż nie, nie jestem. I nigdy nie mówiłam, że jestem taka jaka Wam pasuje. Nie miejcie żalu, że nie spełniam Waszych oczekiwań, to są Wasze oczekiwania a nie moje obietnice i zapewnienia. 

Ps. Jestem też wredna, złośliwa i upierdliwa.

Ps. W zeszłym miesiącu spaliłam dwa garnki na absolutne ekstremum, znaczy do wypierdzielenia, bo już żadne internetowe triki im nie pomogły. 

Więc kochani czytelnicy, jeżeli swoją paskudną osobowością i charakterem Wam dokuczam, to mówi się trudno. Nie, nie mówi się, przykro mi, bo wcale tak się nie czuję. Im starsza jestem, tym bardziej rozumiem, że wszystkim nie dogodzę i właściwie jest mi to wszystko jedno. 

Jeżeli przy jakimś wpisie uznasz, że jestem podłą, głupią babą, której brakuje szacunku do tego, co dla Ciebie jest Ważne, to wystarczy, że więcej nie wejdziesz na mojego bloga. Bo to jest mój blog, mój świat, moje życie, moje pisanie i ma mi odpowiadać a nie WSZYSTKIM, którzy jakimś trafem się tutaj znajdą. A teraz idę malować z dziećmi szlaczki i kolorować książeczkę o Reksiu, niezależnie od tego, co myślą o tym miliny ludzi na naszej planecie :)