Dzieci Matko Nie Przegadasz

Pan Mąż na poligonie a roboty jest bez liku. Więc padając na twarz i wiedząc, że jeszcze wiele przede mną, chciałam pójść na skróty. I mówię radośnie dziewczętom: 

„No, dzisiaj Dzień Dziecka, myć się nie musicie, wczorajsze chlupanie da radę.”

I radość w oczach Matki szybko zgasła, kiedy spojrzała w oczy pełne wątpliwości, złości i żalu. Po czym, Peppa, robiąc minę książkowych macoch powiedziała:

„Mamo, Ty chyba jesteś niepoważna. Jak chcesz być śmierdziuchem i brudachem, to się nie myj, ja z Tobą spać nie będę. Jednak ja i moja siostra, ta co tutaj stoi, chcemy, BARDZO CHCEMY być czyste. Czy Ty to rozumiesz? Więcej >

Zemsta Nieszczęśliwych Kur

Może na taką nie wyglądam, ale powiadam Wam, że jestem pasjonatką zdrowego żywienia. Zazwyczaj wybieram zdrowe alternatywy, sama piekę chleb, gnam po mleko do sąsiada i jajka przygarniam do serca, od kurek wesoło popierdzielających po zasyfionym, wiejskim podwórku. Wiecie, tu nasionko, tam robaczek, tam kawałek błotka. No i jaja mają w dechę, żółciutkie a skorupa twarda jak orzech włoski.

Jednak pech chciał, że nie miałam dostępu do tych cudnych jaj, a chęć na jajecznicę wybitną. Pognałam więc jak zwykły człowiek do spożywczaka, chwyciłam 10 jaj i pędem do patelni. Nauczona doświadczeniem pierdyknęłam pełną mocą jajem w brzeg patelni, zapominając, że Więcej >

Zatrważający Komplement Potomka

Nauczona jestem doświadczeniem, że nie zawsze i nie wszędzie jest możliwość wymycia wszędobylskich łap, nie tylko tych dziecięcych, ale i własnych. A wiecie, nigdy nie wiadomo, gdzie taka wszędobylska, samodzielnie działająca, kierowana dzikim instynktem łapa zawędruje. Sama się czasem dziwię, kiedy do mózgu dociera znak-sygnał, że wszędobylska łapa prawa (rzadko lewa), maca mięsisty zadek ślubnego, lub też sięga po słodkość jakąś zakazaną. I to zdumienie, kiedy znowu w buzi, znienacka, bez sygnałów ostrzegawczych, ląduje cukierek czekoladowy. Masakra. 

A wracając do tematu brudnych myśli…tfu, łap, brudnych łap, to awaryjnie Agrafka w torebce nosi chusteczki, chusteczki nawilżone oraz żel odkażający, na bazie alkoholu. Więcej >

Higiena Nie Podlega Dyskusji

Taka jesień nie jest sprzymierzeńcem Agrafki w walce o energię, ciemno jak w piwnicy, deszcz siąpi a senna łepetyna opada na ramiona, przez co chodzę jak gargulec straszliwy. I te nocne koszmary dzieci, jedna za drugą budzą się wzywając na pomoc rodzicielkę, cóż, to też nie pomaga. Ale nie poddajemy się, popijamy zielony jęczmień, kawę, inkę, herbatę, sok pomidorowy, wodę a wieczorami winko i dajemy czadu, biegamy z lewej na prawą, w ten i nazad. I dodałam łyżeczkę miodu córkom do inki, po czym w kilku kroplach wody opłukałam dwa klejące się palce, a całość zamaszyście otarłam o gacie. Na Więcej >

Wielkie Jojo Agrafki

Nie potrzebowałam lekarza, aby wiedzieć że mam anginę ropną, obustronną. Tak, to się nazywa bardzo bliskie spotkanie z bólem, 40 st gorączki i jazgot, którego biedny Pan Mąż wysłuchiwał całymi dniami. Bezsenność dokuczała, a leki najchętniej przyjmowałabym doodbytniczo, aby tylko uniknąć przełykania czegokolwiek, co jednak było niemożliwe. I tak oto, w zaledwie tydzień Agrafka schudła całe 4 kg i teraz już wiem, ze to nie jest takie trudne, wystarczy nie jeść i nie popijać nic poza lekami. Teraz tylko czekać aż wróci z naddatkiem, bo tak to właśnie wygląda. 

Dziewczyny nie chodzą do przedszkola już drugi tydzień, choroby i ich nie Więcej >

Senne Maszkary Przy Krwawej Pełni

Biegnę. Pędzę. Lecę. Co sił w krótkich, pucołowatych parówkach, nogach znaczy. Czuję ciepły, wilgotny oddech wroga, tuż za mną, na karku. Czuję jak wilgotny, bezczelny typ, prawie kapie na ciepłą skórę Agrafki. Więc przyspieszam, gnam. A kondychę mam beznadziejną, więc zipię, sapię, pot płynie ciurkiem po zadzie, ślina kapie z obwisłej, dolnej wargi, gardło suche. I świszczy coś, to mój oddech, krótki, urywany. I jęk słyszę, straszny, przeciągły, a księżyc w pełni, w barwie czerwieni prześladuje mnie, ściga. I ten jęk, coraz bardziej klarowny.

Dżordżina: „Mamo, znowu mam gluta, pokapał na Twoje włosy.”

Tak oto sen okazał się proroczy, uciekając od glutów Więcej >

Bo My Wiemy Jak…

Babki mam anty systemowe, po rodzicach pewnie. Aaaa i ciotki, wujkowie, dziadkowie, wszystko uparte, z własnym zdaniem i nie wierzące ślepo w to co słyszą.

I oglądamy sobie program o żarełku zdrowym i nie zdrowym, a pani Guzik mówi: „…i w tym wszystkim mąka oczyszczona.”

Dżordżina: „Mąka oczyszczona? Ooooo nie, chyba sobie tam żartuje. Mąka nie oczyszcza rączek, jak robimy bułeczki, to mąka brudzi nam rączki. Mamo, wyłącz ten program, telewizja kłamie.”

Dżordżina: „Nie zgadzam się, przedstaw mi argumenty, takie jak polna myszka Calineczce. Ale wiesz, Calineczka nie uwierzyła polnej myszce, więc ja Ci też pewnie nie uwierzę. Rozumiesz?”

Peppa: „Bo wiesz mamo, pani Więcej >

Chcę Mieć Moc Naprawiania Świata

U wybrzeży Turcji zatonął trzylatek. Mały chłopiec, którego rodzice chcieli ratować przed złem tego świata. Jego pięcioletni brat również utonął. I matka. Jak zły jest ten świat? Bardzo. Moja trzylatka śpi, przytulając Kłapouchego, przygniatając swoim ciałkiem ukochane książki, zawinięta w kocyk z Kubusiem Puchatkiem. Moja pięciolatka śpi obejmując liczydła, trzymając stopę na mapie świata, przykryta miękkim kocem z księżniczkami. Ich największym dramatem jest zadrapane kolano, to że mama nakazuje wracać do domu i się kąpać, kiedy zabawa taka fajna, albo zakaz oglądania bajek ile dusza zapragnie. A tam w świecie dzieci głodne, chore, okaleczane, tonące…

Nie jestem zwolenniczką uchodźców w Polsce, Więcej >

Pechowe Usytuowanie Królestwa

Siedzą moje babeczki i bawią się LEGO. Zamek powstał piękny, góry różne, piraci krążą, kierowca Biedronkowego auta, śmieciarz, para królewska, małpa i papuga. Bawią się już z godzinę czasu i przychodzę, aby dołączyć.

Agrafka: „Och, jak pięknie, wszystko tak ładnie zbudowałyście.”

Peppa: „Nie ciesz się tak, nic ciekawego ich nie spotka.”

Agrafka: „Dlaczego?”

Peppa: „Nie widzisz? Oni mało mądrzy byli, bo nie ładnie mówić, że głupi, no i oni zbudowali swoje całe miasto na Wezuwiuszu. Wiesz, to ten wulkan we Włoszech. Sama rozumiesz mamo, że to nie może skończyć się dobrze.”

Agrafka: „Oj tam, może nie wybuchnie. I może wszystko się skończy dobrze.”

Dżordżina wzdycha: „Nic Więcej >

Wrócę, Słowo…

Wiem, że mnie nie ma. Mieliśmy miesiąc czasu ospę, najpierw Peppy a później drugi wysyp u Dżordżiny. I nie miałam kiedy pisać, bo trzeba było te biedne dzieciaki bawić jak tylko się dało, żeby to nie były najgorsze wakacje życia. A teraz nie ma ospy, jest pogoda i znowu spędzamy czas na tym co najlepsze, żeby te wakacje były tak cudowne jak to możliwe. I nie mam kiedy pisać. Szczerze. Jak dojdzie do tego godzinka dziennie na hula hopka lub siłownię i wieczorna herbata u koleżanki, z której wracam ok 22.00 i ogarniam chałupę, to sami widzicie. Pędzę, biegnę, lecę Więcej >