Taki czas, kiedy rodzice dostają DIAGNOZĘ przedszkolną/zerówkową, to i ja dostałam. U Dżordżiny wszystko zgadza się co do joty, dziecko na wysokim poziomie w każdej kwestii, a pierwsza cecha charakteru to upór. Tak, to na pewno moje geny. U Peppy, napisane, że dziecko ma wszechstronną wiedzę ponad poziom, bogaty zasób słownictwa, w ogóle super. I chociaż powyżej 75% jest wynik bardzo dobry, to moje dziecko dostało zaledwie 78%. Niby dużo, ale mało. Więc oglądam prace i wchodzę w dyskusję z panią. Brak punktów, bo nie zaznaczyła chipsów jako niezdrowych, z boku adnotacja, „bo moja mama takie robi z ziemniaków, buraków, marchewki i pietruszki, bo one są zdrowe”. Brak punktu za rysunek, bo helikoptery nie mają takich kolorów, tłumaczę, że jej helikopter ma DOKŁADNIE takie kolory. Ale nie według odpowiedzi dodanych do książki. Dział przyrodniczy, zamiast 3 punktów 1, przy pytaniu o karmienie ptaków, wróble czy sikorki zajadają się słoninką? Peppa twardo, że wróble i sikorki, pani że nie, bo wróble nie potrafią się utrzymać łapkami na słoninie. Peppa twardo, że potrafią, bo ona widziała, stoją na słonince i ją dzióbią z sikorkami. Pewnie że widziała, ja też widziałam, u nas słoninka leży i wróble też dają radę. I mówię pani, co i jak, a pani na to, że dziecko super zdolne, super bystre i dlatego robi adnotacje przy jej wypowiedziach. Niestety ona ma jasno podane za co ile punktów ma przydzielać i chociaż się z tym nie zgadza, to musi podążać za takim stylem oceniania. 

Po pierwszym szoku rozpytałam się kilku znajomych, posiadających podobne potomstwom, tylko w starszym wieku. Niestety okazało się, że barwniejsze osobowości, nawet o ogromnej wiedzy, nie mieszczące się w kluczach edukacyjnych, uparcie stojące przy swoim zdaniu, nie mają najlepszych not. I chociaż nauczyciele wiedzą, podziwiają, chwalą i gratulują, to oceniają według klucza. 

I mówi się trudno, wolę słabsze noty a własny rozum, kreatywność i uparte obstawianie przy swoim zdaniu, to się im bardziej przyda w życiu, niż procenty wystawiane w szkołach. 

Ps. Peppa też w adnotacjach ma wpisane cechy takie jak: upór, żywiołowość, poczucie humoru oraz że bardzo sprawnie posługuje się sarkazmem. Brawo ona!

Ps. 2 Kiedy pani przedszkolaków uczyła kształtów i powiedziała, że piłka, ziemia i coś tam jeszcze jest okrągłe, to Peppa powiedziała, że nie do końca. „Bo ziemia jest spłaszczona trochę, tak lekko, przy biegunach, tak jakby olbrzym w swoich dłoniach ją ugniatał. No, ale wygląda jak okrągła, to mogła pani nie wiedzieć, ale ja mam taką książkę i tam są ruchy ziemi narysowane i napisane ciekawe rzeczy.”

Ja w tym wieku piasek żarłam i lizałam ściany w pokoju młodszej siostry, pojęcia nie miałam o kształcie ziemi czy jej ruchach, co trochę mnie niepokoi czasem. Na szczęście jednak, przyłapałam ją latem jak wcinała trawę, z jednej kępy, razem z psem i młodszą siostrą, więc jest trochę popaprana. I zawzięcie próbuje polizać swój łokieć. Wycięła sobie łysinę na głowie, samodzielne operowanie nożyczkami ma na wyjątkowo wysokim poziomie. Długopisem narysowała pod pachą abstrakcyjną wizję krowiego kupska, w nadziei, że w tym miejscu matka nie zauważy i nie skomentuje. Matka zauważyła i skomentowała. I takie drobiazgi sprawiają, że jest zwykłym dzieckiem, z wyjątkową ciekawością świata.