Przykro mi, ale tak jest. Pewnie nieźle mi się za to oberwie, ale mówi się trudno. Mieszkałam trochę za granicą, to tu, to tam i poznałam wielu fantastycznych ludzi z całego świata. Właśnie wtedy zaczęłam zauważać, jacy są Polacy.

Siedzieliśmy w pubie i usłyszeliśmy jak Anglicy przy drugim stoliku rozmawiają. Chłopak został w nocy napadnięty i zabity nożem. Tragedia. I w międzynarodowym gronie rozpoczęła się dyskusja. Portugalczycy, Francuz, Anglicy i Węgier, wyrażali żal, smutek, współczucie. A dwóch Polaków zaczęło oczywiście, że żal, „ALE”. To cholerne „ALE”.

Polak: „No żal, ale po cholerę się po nocy włóczył?”

Anglik: „Podobno z pracy wracał.”

Polak: „To po cholerę pracował w takim miejscu, że w środku nocy robotę kończył? Trzeba było zmienić.”

I to jest właśnie obraz przeciętnego Polaka, który poza własnym tyłkiem wiele nie widzi. Nie myśli o tym, że sam nie raz po pijaku, prawie nieprzytomny wracał z imprezy, nocą. Że o pracę nie łatwo. Że skąd mógł wiedzieć, że zginie z niej wracając. Ale to jest to polskie „ALE”.

Kobieta została zgwałcona? To smutne, przykre, straszne, „ALE” może prowokowała strojem, może chodziła sama po nocy, może była pijana. Jakby siedziała w domu, to nic by się złego nie stało.

Dziecko miało wypadek. Tragedia, smutne, przykre, „ALE” gdzie byli rodzice? Co za dziady! Takich powiesić publicznie to za mało!

Cała rodzina zginęła w wypadku samochodowym? Przykre, przytłaczające, och nie, „ALE” po cholerę kupili taki szybki samochód? Zachciało się im luksusu, to teraz mają.

I jest mi przykro, bo boli mnie serce i szlag trafia, kiedy słyszę coś takiego. Wszyscy święci, nigdy nie popełniający błędów. I chociaż wszyscy wiemy, że kobieta MA PRAWO ubrać się ładnie i seksownie, że każdy z nas wracał w nocy do domu, że nie zawsze prowadzimy auto z absolutną ostrożnością, a dzieci NIE DA się w 100% dopilnować.To jednak jest to „ALE”.

Dlaczego jesteśmy podli? Jeden drugiego nienawidzi, obmawia za plecami, obraża, krytykuje? Nie możemy inaczej?

W naszym kraju odnieść sukces zawodowy/finansowy to przecież jest równoznaczne z nienawiścią większości społeczeństwa. Bo lepszy samochód, wykończony dom czy wycieczka zagraniczna, rani serca Polaków. Rodziny, przyjaciół, znajomych, sąsiadów, obcych ludzi i tylko czekają, kiedy będą mogli powiedzieć „ALE”.

Koleżance przy wichurze zerwało dach z domu, nową zaledwie 3 lata wcześniej kładzioną blachę. I co usłyszała od sąsiadów: „To straszne, „ALE” wiesz, mogliście nie zmieniać dachu, dachówki by Wam nie zerwało całej. To przykre, że dopiero spłaciliście kredyt za dach, „ALE” trzeba płacić za swoje niemądre decyzje, bo Wam się luksusu zachciało.”

I ze wstydem przyznaję, że chyba tylko Rosjanie są w tej kwestii gorsi od Polaków. Niestety wiem też, że wielu ludzi byłoby zachwyconych z nieszczęścia u mnie, bo żal tyłki ściska. I jestem dzisiaj wściekła, bo wdałam się w dyskusję na fb Zaradnej Mamy, która również prowadzi blog ( http://zaradna-mama.blogspot.com/ ). Dyskusja dotyczyła ojca, który zapomniał odwieźć dziecko do przedszkola, zostawił w samochodzie i dziewczynka zmarła.

I wszystkie te PERFEKCYJNE mamusie, które NIGDY ŻADNEGO błędu nie popełniły, mają możliwość bezkarnie jeździć po człowieku, obrażać, wyzywać i mówić, czego to by one dziadowi nie zrobiły. Plują jadem, rzygają nienawiścią i pastwią się. I oby nigdy ich nie dotknęła podobna tragedia. I oby na nich kiedyś nie wieszali psów. Bo życie jest przewrotne, potrafi zaskoczyć, niestety częściej negatywnie niż pozytywnie.

 

 

 

Tędy prosto na dyskusję u Zaradnej Mamy na fb


https://www.facebook.com/zaradna.mama.funpage/posts/757058060982831?comment_id=757088890979748&notif_t=like