Taka zachcianka, jajka na miękko i pszenna bułeczka z masełkiem. O żesz kurczę, więc póki dzieci śpią biegnę do sklepu. Wracam, wstawiam jajeczka do gotowania, wyjmuję dzieciom ciuszki, pomagam młodszej się odziać, podłączam prostownicę do włosów, palę w piecu, prostuję włosy, zalewam dzieciom inkę, dodaję mleko i miodek. Następnie czeszę im włosy, biegnę do piwnicy skontrolować piec, wieszam pranie, które wstawiłam przed wyjściem do sklepu i wstawiam kolejne, widzę pokruszone resztki bułek w kuchni na stole. Aaaaa tak, jajka. Jajka na miękko, wstawione godzinę temu do gotowania. No cóż, jednak jajka na twardo, ale w porę zauważyłam, że nie mają już prawie wody, jeszcze chwila i byłaby eksplozja na pół kuchni. I nie żebym była zaskoczona, niedawno gotowałam makaron na spaghetti i na chwilę usiadłam z książką. O makaronie przypomniałam sobie, kiedy poczułam smród spalonego obiadu.

#gospodyni_roku

Faceci nie zaliczają takich wpadek, oni jak gotują jajka, to siedzą i się na nie gapią. Jak pilnują dzieci, to siedzą i pilnują dzieci, nie robiąc już nic innego. Wielofunkcyjność kobiet jest naprawdę zgubna, jemy jajka na twardo i ponownie gotujemy makaron. Czasem zapomnimy wyłączyć żelazko, bo na chwilę skoczymy powiesić pranie, przy okazji nakarmimy psa, zmyjemy naczynia, zaparzymy kawę i przyjdziemy klapnąć zadkiem, po czym zobaczymy prasowanie w toku i wypijemy kawę w trakcie tej czynności, na stojąco.

#jesteśmy_the_best

I powinnyśmy doceniać siebie i szanować, za to, że możemy i umiemy wszystko, a czego nie możemy nie jest warte zachodu, a czego nie umiemy, to się nauczymy. Bo jak nie my, to kto?