NIGDY NIE MÓW NIGDY

Wszyscy się zmieniamy, życie kształtuje nas dzień po dniu, tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu. Coś co pięć lat temu wydawało się nam kompletną abstrakcją, dzisiaj jest naszą codziennością moje życie, od jakiegoś czasu, definiuje: „Nigdy nie…”

I tak ot, mówiłam że nigdy nie będę się uczyć ekonomii, to najgorsze dziadostwo na świecie. I co? Jestem technikiem ekonomistą: księgowość i rachunkowość. Jednak jeżeli ktoś z Was chce się do mnie zgłosić z zagadnieniami z tej tematyki, to odradzam, w tym domu nawet PITa nie wypełniam.

I zarzekałam się, że najgorszą pracą na świecie jest nauczanie, po prostu dramat i NIGDY nie chciałabym Więcej >

Słowa Mają Moc

Peppa: „Mamo, chciałabym nosić piękne klopsy.”

Agrafka: „Klopsy?”

Peppa: „Tak, takie motylkowe, albo serduszkowe. Bo one nie bolą.”

Agrafka: „Chyba jednak bolą, bo zjadacie je z bólem i w pocie czoła.”

Peppa: „Weź mamo, ich się nie je.”

Agrafka: „A co się z nimi robi?”

Peppa: „Nosi na uszach, dla elegancji.”

Agrafka: „Klipsy, a nie klopsy.”

Peppa: „Tak coś czułam, że nie ogarniam tych spraw dla dam. Pewnie zostanę rolnikiem.”

 

 

 

Dżordżinka: „Mamo, chciałabym taki piękny, zielony albo niebieski w czerwone paseczki. Nie za duży, żeby nie wisiał i nie za mały, bo będzie wszystko wystawało. No i musi być miękki jak kocurkowe futerko, ogon konia, szyja Wełny (nasza suczka), Więcej >

Słowa Mają Wielką Moc

Peppa: „Mamo, chciałabym nosić piękne klopsy.”

Agrafka: „Klopsy?”

Peppa: „Tak, takie motylkowe, albo serduszkowe. Bo one nie bolą.”

Agrafka: „Chyba jednak bolą, bo zjadacie je z bólem i w pocie czoła.”

Peppa: „Weź mamo, ich się nie je.”

Agrafka: „A co się z nimi robi?”

Peppa: „Nosi na uszach, dla elegancji.”

Agrafka: „Klipsy, a nie klopsy.”

Peppa: „Tak coś czułam, że nie ogarniam tych spraw dla dam. Pewnie zostanę rolnikiem.”

 

 

 

Dżordżinka: „Mamo, chciałabym taki piękny, zielony albo niebieski w czerwone paseczki. Nie za duży, żeby nie wisiał i nie za mały, bo będzie wszystko wystawało. No i musi być miękki jak kocurkowe futerko, ogon konia, szyja Wełny (nasza Więcej >

Namacalne Ślady Wiosny

Czy znacie to uczucie, kiedy wchodzicie do łazienki, żeby w wybuchach entuzjazmu i radości umyć kibel i nagle dostrzegacie w wannie wiosenne powitanie? Nie jakieś tulipany, pierwiosnki, czy chociażby gniazdko ptaszynek uroczych. Nie, wiosenny, wielki BYDLAK. Taki monstrualnie czarny, z wyłupiastymi oczyskami i drwiącym uśmiechem na drżącym jamochłonie. To było pierwsze pytanie o stronę uczuciową.

A czy znacie to uczucie, kiedy patrzycie mu odważnie w oczy a z waszych ust dobiega syczący szept: „Nie boję się ciebie! Jestem większa! Miliard-pierdyliard razy większa! Zgniotę Cię piętą lewą!”. Znacie to uczucie? Bo ja pierwsze znam doskonale, jednak to drugie jest mi obce.

Jednak optymistycznie Więcej >

Damy Radę?

Jeżeli jakiś uparciuch zagląda tutaj jeszcze to dobrze, bo wracać zamierzam

A dzisiaj tak trochę inaczej, w ważnej kwestii, można śmiało powiedzieć, w kwestii życia i śmierci.

Babcia mojej jedynej i cudownej siostrzenicy, walczy z nowotworem. Niestety wszystkie refundowane środki walki już wykorzystała, teraz zbieramy pieniądze, aby dać jej jeszcze szansę na życie.

Taka babcia-nie babcia, bo ma wnuczkę, ale siłę, energię, entuzjazm, chęć walki, poczucie humoru i dystans do siebie i świata ma wielki. 

Pomożecie? Udostępniajcie, a jak możecie wpłacajcie pieniądze, nie muszą być duże, bo każda złotówka ma znaczenie.

http://www.alivia.org.pl/skarbonka/jadwiga-petronela-rakowska/

JADWIGA RAKOWSKA 110256 Email: jszczedruk@gmail.com WPŁATY Z POLSKI: Odbiorca przelewu: Fundacja Alivia Adres odbiorcy: ul. Zaruby Więcej >

Osobowość Kluczem Napędzona

Taki czas, kiedy rodzice dostają DIAGNOZĘ przedszkolną/zerówkową, to i ja dostałam. U Dżordżiny wszystko zgadza się co do joty, dziecko na wysokim poziomie w każdej kwestii, a pierwsza cecha charakteru to upór. Tak, to na pewno moje geny. U Peppy, napisane, że dziecko ma wszechstronną wiedzę ponad poziom, bogaty zasób słownictwa, w ogóle super. I chociaż powyżej 75% jest wynik bardzo dobry, to moje dziecko dostało zaledwie 78%. Niby dużo, ale mało. Więc oglądam prace i wchodzę w dyskusję z panią. Brak punktów, bo nie zaznaczyła chipsów jako niezdrowych, z boku adnotacja, „bo moja mama takie robi z ziemniaków, buraków, Więcej >

Bo Jak Nie My To Kto?

Taka zachcianka, jajka na miękko i pszenna bułeczka z masełkiem. O żesz kurczę, więc póki dzieci śpią biegnę do sklepu. Wracam, wstawiam jajeczka do gotowania, wyjmuję dzieciom ciuszki, pomagam młodszej się odziać, podłączam prostownicę do włosów, palę w piecu, prostuję włosy, zalewam dzieciom inkę, dodaję mleko i miodek. Następnie czeszę im włosy, biegnę do piwnicy skontrolować piec, wieszam pranie, które wstawiłam przed wyjściem do sklepu i wstawiam kolejne, widzę pokruszone resztki bułek w kuchni na stole. Aaaaa tak, jajka. Jajka na miękko, wstawione godzinę temu do gotowania. No cóż, jednak jajka na twardo, ale w porę zauważyłam, że nie mają Więcej >

Wygmerałam Trochę Odwagi

Wiem, że mnie nie ma i już nawet nie wiem czy się tłumaczyć czy nie. No, ale dzisiaj jestem.

Postanowiłam nie mówić, że czegoś nie zrobiłam nigdy, albo czegoś nie umiem, bo się „kiedyś” nie nauczyłam. No bo co z „teraz”? Otóż teraz, uczę się robić na drutach, na podstawie youtube. Oraz teraz postanowiłam nauczyć się jeździć na łyżwach, czego nigdy nie robiłam. Impulsem był fakt, że dziewczyny dostały owe cuda na Święta, a to fajny pomysł na wspólną rozrywkę, ruch i czas spędzony z sensem, razem. 

I tak oto, dzisiaj pierwszy raz „śmigałam” po lśniącej tafli lodowiska i zaliczyłam tylko 3 Więcej >

Nie Wegetariański Tatusiek

Tata bawi się z Dżordżinką i udaje, że zje to albo tamto. Córka głośno krzyczy i przekonuje tatę, że każda część ciała jest potrzebna do czegoś, np. nóżki do chodzenia i skakania. Tata: „A może zjem Twój nosek?” Dżordżina: „Nie. On jest mi potrzebny.” Tata: „A do czego?” Dżordżina: „Do cieknących glutów. A one nie są do jedzenia. NAPRAWDĘ!”

Z pewnością Tatuś nie ruszy noska z cieknącymi glutami

Bo Zabawa Różne Ma Oblicza

Odebrałam dzieci z przedszkola, wesoło biegałyśmy po ogrodzie depcząc resztki śniegu, po czym wróciłyśmy do domu. Leżymy na kanapie Matki i rozmawiamy o życiu, czytamy książeczki i uczymy się literek. I pyta się Agrafka potomstwa, co jeszcze porobimy, może ciastolina? Co najbardziej lubicie robić z mamą?

Dżrodżina: „Ja to najbardziej lubię, „wpiejniciać” szczypiorek, wdrapywać się na mamę i chuchać jej w twarz. Bo mama się odsuwa i miny robi śmieszne. Czekaj i się nie ruszaj, idę jeść szczypiorek. Ale będzie zabawa.”

Czyli u nas jak zawsze z mamą, kreatywnie, rozwojowo, chuchając szczypiorkiem.

Peppa myjąc zęby: 

„Mamo, możesz skołować mi jakieś meszki?”

Agrafka: „A no co Więcej >